poniedziałek, 4 kwietnia 2016


O PATOLOGII POMAGANIA RAZ JESZCZE...

Kilka dni temu pisałam o patologii pomagania. Dziś chciałabym powrócić do tego tematu. 


Wielu z Was wie, że pomagam również poprzez prowadzenie fp pomocowych dla osób, które o tę pomoc mnie proszą. I od pewnego czasu poprzez panele wiadomości na tych stronach otrzymuję swoisty mailing od firm, które usiłują kosztem desperacji osób stojących oko w oko z potencjalnie śmiertelną chorobą własną lub osoby najbliższej urwać cos dla siebie. I o ile są to firmy świadczące usługi pośrednictwa płatności - łatwo sprawdzić zakres działalności gospodarczej w ewidencji np. CEiDG. Oczywiście obrzydliwym jest fakt wmawiania użytkownikom platform, w ramach których działają te firmy, że prowadzą tą działalność charytatywnie w ramach ustawy o darowiznach (aby to zweryfikować, wystarczy, by darczyńca poprosił o zaświadczenie o przekazaniu darowizny w celach rozliczeń z fiskusem, a dowie się, że nie jest to możliwe, bo właściciel platformy nie jest darczyńcą, a działalność jest obwarowana przepisami Ustawy o Ochronie Danych Osobowych, ponadto środki gromadzone w ramach swojej działalności nie są środkami własnymi firmy i są postrzegane w myśl Ordynacji Podatkowej jako dochód organizatora, co należy rozliczyć przed właściwym US, by nie narazić się na postępowanie karno - skarbowe skutkujące nałożeniem kary w wysokości 75% ukrytego dochodu). Oczywiście przedsiębiorca zakłada działalność po to, by uzyskiwać dochód więc warto uważnie czytać regulaminy współpracy z takimi przedsiębiorcami. ale pisałam o tym już wielokrotnie.
Jeszcze większe obrzydzeniu budzi we mnie fakt, iż powstaje coraz więcej organizacji zaufania publicznego, które wykorzystują ustawę o działalności fundacji i stowarzyszeń dla zawoalenia działalności zarobkowej, pięknie określanej w statutach "Fundacja może prowadzić działalność gospodarczą w kraju i za granicą, na zasadach określonych w obowiązujących przepisach prawnych.

Przedmiotem działalności gospodarczej prowadzonej przez Fundację jest:". I tu jest najciekawsze. Dowiadujemy się, że organizacje owe zastrzegają sobie prawo do handlu samochodami, nieruchomościami, usługami fotograficznymi, sprzedażą hurtowa i detaliczna rzeczy różnych, usługami fryzjersko - kosmetycznymi, serwisami informatycznymi, działalnością pożyczkową i wieloma, bardzo wieloma innymi usługami z dziedzin niemalże wszystkich...

Dla mnie to ohydne. Bo ludzie w desperacji łowieni na piękne słowa o pomaganiu nie czytają regulaminów i statutów. A nawet jeśli czytają, to nie zawsze rozumieją. Nie dlatego, ze są głupi czy naiwni. Dlatego, że sen z ich powiek spędza kosztorys opiewający na dziesiątki, setki lub miliony złotych, na które wyceniono życie i zdrowie ich lub ich najbliższych. Bo siedzą przerażeni na oddziałach szpitalnych i walczą ze skutkami agresywnego leczenia. Bo boją się każdego, najbanalszego badania, bo czekają na jego wynik jak na wyrok. Nie oburza mnie fakt pobierania prowizji przez niektóre organizacje - ustawa dopuszcza do jej pobierania w wysokości do 10 % zgromadzonych na rzecz podopiecznych darowizn, poza tym trzeba pamiętać, że za słowem "fundacja" stoją ludzie, którzy wykonują ciężką pracę, by potrzebne na ratowanie zdrowa i życia podopiecznych tych organizacji środki zgromadzić jak najszybciej. Ale nagabywanie, wręcz nękanie przez osoby związane z zarówno firmami pośrednictwa płatności czy organizacji, dla których ustawa o działalności fundacji i stowarzyszeń pozwala ominąć zobowiązania fiskalne wynikające z prowadzenia działalności gospodarczej przewidzianej ustawą regulującą taką działalność przypomina mi jedno określenie. " Łowcy skór"...



Ale są też takie organizacje, które naprawdę działają non profit, które żadnych prowizji nie pobierają, a cała praca wykonana na rzecz podopiecznych jest wykonywana w ramach wolontariatu, z zaangażowaniem środków własnych zarządu i wolontariuszy, którzy pomagają, bo uważają, że chcą pomagać, że słowo "dziękuję" i radość Wojownika, który wygrał dzięki działalności organizacji jest największa zapłatą..
Taki jest KAWAŁEK NIEBA. Wiem, że wielu trudno w to uwierzyć, ale z bilansem się nie dyskutuje. Cyfry nie zostawiają miejsca na nadinterpretację - w 2015 r na rzecz podopiecznych tej fundacji zgromadzono i przekazano ponad 4.000.000,00 zł (tak, CZTERY MILIONY ZŁOTYCH POLSKICH!!!) przy ZEROWYCH (!!!) kosztach własnych fundacji.


Każdego dnia dziękuje Bogu, ze postawił na mojej drodze Alicję i jej organizację. Że mam wielki zaszczyt mieć swój udział w tych kwotach, że każdy, kto naprawdę potrzebuje, nie zostaje bez pomocy. Że każdy z podopiecznych jest tak samo ważny.

Kochani! Sprawdzajcie, pytajcie, czytajcie. Bo w sytuacji dramatu każdy z nas może stać się ofiarą ludzi, którzy słowem "pomoc" chcą przykryć swoje niskie pobudki i chęć zysku kosztem nieszczęścia drugiego człowieka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za Twój komentarz. Jeśli nie jest obraźliwy dla mnie, odwiedzających to miejsce lub bohaterów moich wpisów wkrótce zostanie opublikowany.